„Ferdydurke” – streszczenie szczegółowe - strona 16
      Ferdydurke | inne lektury | kontakt | reklama | Wersja mobilna
streszczenieopracowaniebohaterowieżycie i twórczość autoratest   

Jesteś w: Ostatni dzwonek -> Lektury -> Ferdydurke

„Ferdydurke” – streszczenie szczegółowe

Jaki ta obywatel z niego! O rety, rety, oj dola nasza, dola nieszczęśliwa! Znowuj nam Intencyje zesłało, o, zebyk to! - Przyjacielu - rzekł Miętus - o co chodzi! Nie chcemy wyrządzić wam szkody. Pragniemy waszego dobra. - Przyjaciel! - krzyknął wieśniak przerażony. - Dobra pragnie! - wrzasnęła wieśniaczka. - Ady my nie ludzie, ady my psy, psy, jesteśmy! Hau! Hau! - Nagle dziecko przy piersi - szczeknęło, chłopka zaś, rozejrzawszy się, że nas jest tylko dwóch, zawarczała i ugryzła mnie w brzuch. Wyrwałem babie brzuch z zębów! Ale już z opłotków wynurzała się cała wieś szczekając i warcząc: - Bierzta go, kumie! Nie bujta się! Gryźta! Huź! huź! psssa go! Bierzta Intencyje! Bierzta Inteligencje! Huź, huzia, psssa, kota, kota! Ksss... Ksss... - Tak szczując się i podszczuwając zbliżali się powoli - co gorzej, dla niepoznaki czy może dla zachęty wiedli na powrozach prawdziwe psy, które wspinając się, skacząc roniły śliny z pysków i ujadały wściekle. Położenie stawało się krytyczne, bardziej jeszcze pod względem psychicznym niż fizycznym. Godzina szósta po południu, ściemnia się, słońce za chmurami, poczyna mżyć, a my - w nieznanej okolicy, pod drobnym, zimnym deszczykiem wobec ogromnej ilości chłopów udających własne psy, byle uniknąć wszechobejmującej aktywności czynników inteligencji miejskiej. Dzieci ich już wcale nie umiały mówić i na czworakach szczekały, a rodzice jeszcze zachęcali: - Scekaj, scekaj, synusiu_Burecku, to cie ostawiom w spokoju, scekaj, scekaj, Burecku. - Pierwszy to raz oglądałem całą gromadę ludzką pośpiesznie przekształcającą się w psa na mocy prawa mimikry i ze strachu przed uczłowieczeniem, zbyt intensywnie stosowanym. Lecz obrona jest niemożliwością, o ile bowiem wiadomo, jak bronić się przed psem i chłopem z osobna, o tyle nie wiadomo, co począć z chłopstwem, które warczy, wyje, szczeka i kąsać chce”.
Nagle Miętus z bohaterem usłyszeli warkot samochodu, który po chwili wjechał prosto w tłum. Siedział w nim szofer z ciotką Józia – panią Hurlecką (z domu Lin). Kobieta wołała: „Józiu, dziecko!”, wysiadła i przywitała się (również z Miętusem). Józio poinformował ciotkę, że idą na wycieczkę, na co ona odparła, by zatrzymali się u niej, w Bolimowie. Szofer Feliks ruszył, a kobieta w trakcie drogi pytała: „A jak nauki - dobrze? Musisz mieć zdolności do historii, bo matka twoja nieboszczka miała zadziwiające zdolności do historii. Po matce to odziedziczyłeś. Oczy niebieskie po matce, nos ojca, chociaż podbródek typowy po Pifczyckich. A pamiętasz, jak się rozpłakałeś, kiedy ci odebrali ogryzek, a ty paluszek wsadziłeś w buzię i krzyczałeś: "Tia, tia, tia, tuli, bluśko, bluśko, tu!" (Przeklęta ciotka!) Zaraz, zaraz, ile to lat temu - dwadzieścia, dwadzieścia osiem, tak, tysiąc dziewięćset... naturalnie, jeździłam wtedy do Vichy i kupiłam zielony kuferek, tak, tak, to miałbyś dzisiaj trzydzieści... Trzydzieści... Tak, naturalnie - trzydzieści równo.”


Zaczął padać deszcz. Samochód jechał przez ciemny bór, potem boczną drogą, aż w końcu dojechali do wsi, by w chwilę potem zatrzymać się przed budynkiem. Nocny stróż odciągał psy – brytany, które właśnie nadbiegły, a sługa zabrał walizki. Józio poznał duży wiejski dwór, w którym spędził pierwsze dziesięć lat życia. Ciotka przedstawiła gości swej rodzinie, mówiąc, iż bohater jest synem nieboszczki Heli. Wśród mieszkańców był wuj Konstanty (Kociu), kuzyn Zygmuś i wychowanica wujostwa - Zosia. Wszyscy się przywitali pocałunkami w policzek i ściskaniem rąk. Józio zapytał o zdrowie (bo tak „wypadało”) i rozpoczęła się rozmowa o chorobach. Od ciotki dowiedział się, że jest chora na serce, wujowi doskwierał reumatyzm, a Zosia cierpiała na anemię. Zygmuś z kolei miał „zawiane ucho”.

Pojawiła się pokojówka, która przyniosła zapaloną lampę. Miętus był zadowolony „obfitością sług”. Stary kamerdyner Franciszek zaprosił na kolację i wówczas, podczas posiłku, Miętus zobaczył prawdziwego parobka: „Parobek był w pokoju! Lokajczyk! Lokajczyk był parobkiem! Nie miałem wątpliwości - lokajczyk, który podawał groszek do szynki, parobkiem był wymarzonym. Parobek! W wieku Miętusa, nie więcej niż osiemnaście, duży ni mały, nie brzydki i nie przystojny - włosy miał jasne, ale blondynem nie był. Uwijał się i obsługiwał boso, z serwetką przewieszoną przez lewe ramię, bez kołnierzyka, z koszulą zapiętą na spinkę, w zwykłym niedzielnym ubraniu parobków wiejskich. Gębę miał - ale gęba jego nie była w niczym pokrewna fatalnej gębie Miętusa, nie była to gęba wytworzona, lecz naturalna, ludowa, grubo ciosana i zwykła. Nie twarz, która gębą się stała, lecz gęba, która przenigdy nie zyskała godności twarzy - była to gęba jak noga! Nie godzien honorowej twarzy, tak jak nie godzien blondyna i przystojnego - lokajczyk nie godzien lokaja! Bez rękawiczek i boso zmieniał talerze państwu, a nikt się temu nie dziwił - chłopak nie godzien tużurka.”

strona:    1    2    3    4    5    6    7    8    9    10    11    12    13    14    15    16    17    18    19    20  


Szybki test:

Bohater próbuje obnażyć tradycjonalizm Młodziaków – siorbiąc:
a) zupę ogórkową
b) kompot
c) kakao
d) zupę mleczną
Rozwiązanie

Pensjonarka Zuta:
a) od bohatera woli nowoczesnego Kopyrdę
b) jest obojętna na zaloty głównego bohatera
c) wszystkie odpowiedzi są poprawne
d) dostaje kartkę od profesora Pimki
Rozwiązanie

Główna myśl utworu, mówi, że przed formą można uciec:
a) w niedojrzałość
b) tylko w inną formę
c) wyłącznie w młodości
d) z chwilą śmierci
Rozwiązanie

Więcej pytań

Zobacz inne artykuły:

StreszczeniaOpracowanie
„Ferdydurke” – streszczenie szczegółowe
„Ferdydurke” – streszczenie w pigułce
Witold Gombrowicz - biografia
Miejsce, czas akcji i ich rola w „Ferdydurke”
Narracja „Ferdydurke”
Kompozycja i struktura „Ferdydurke”
Pojęcie formy na podstawie „Ferdydurke”
Gombrowiczowska walka z formą, czyli obnażenie prawdy o człowieku
Język „Ferdydurke”
„Pupa”, „gęba” i „łydka” – słowa- klucze
Kwestia niedojrzałości w „Ferdydurke”
„Być człowiekiem, to recytować człowieczeństwo”, czyli o koncepcji człowieka uwikłanego w formę
Forma produktem relacji międzyludzkich, czy relacje międzyludzkie wynikiem formy?
Motywy literackie w „Ferdydurke”
Plan losów Józia
Twórczość Witolda Gombrowicza
O Gombrowiczu powiedzieli
Kalendarium życia i twórczości Witolda Gombrowicza - powieściopisarza, dramaturga i eseisty
Ekranizacje „Ferdydurke”
Najważniejsze cytaty z „Ferdydurke”
2004 rok rokiem Gombrowicza
Cytaty z Gombrowicza
Bibliografia




Bohaterowie
Bohaterowie „Ferdydurke” – sposób przedstawienia
Józio – charakterystyka bohatera
Profesor Pimko – charakterystyka postaci
Miętus – charakterystyka bohatera
Walek - charakterystyka postaci
Zuta Młodziakówna - charakterystyka postaci
Kopyrda – charakterystyka postaci
Pylaszkiewicz – charakterystyka postaci
Bladaczka – charakterystyka postaci
Hurleccy - charakterystyka
Młodziakowie - charakterystyka
Filidor, Filibert - przedstawienie postaci





Tagi: